WHT od dywidend: czy fiskus może „dopisać” do ustawy własne warunki?
Zwolnienie z WHT od dywidend na gruncie ustawy o CIT nie przewiduje wprost warunku „beneficial owner”. W praktyce organy podatkowe odmawiają jego zastosowania, uznając niekiedy, że zagraniczny odbiorca pełni wyłącznie funkcję pośredniczącą, i w takich przypadkach sięgają po klauzulę antyabuzywną.
W ostatnich miesiącach da się zaobserwować bezprecedensową ofensywę organów podatkowych wymierzoną w polskie spółki wypłacające dywidendy do zagranicznych holdingów. Spory, który obecnie trafiają na wokandę Naczelnego Sądu Administracyjnego, dotyczą fundamentalnej zasady państwa prawa: czy obowiązki podatkowe muszą wynikać z ustawy, czy mogą być swobodnie kreowane przez urzędników?
Dywidenda to nie odsetki – o czym zapomina fiskus?
Kluczowym argumentem w toczących się sporach jest fakt, że polska ustawa o CIT nie zawiera wymogu posiadania statusu „rzeczywistego właściciela” (beneficial owner) w przypadku dywidend. O ile przy wypłacie odsetek czy licencji (art. 21 ustawy o CIT) ustawodawca wprost nakazuje badanie tego statusu, o tyle w przypadku dywidend (art. 22 ust. 4 ustawy o CIT) taki warunek nie istnieje. Organy podatkowe próbują jednak „uszczelniać” system, stosując wykładnię prawotwórczą i odmawiając zwolnień podmiotom, które uznają za „pośredników technicznych”.
Holding to nie fabryka – walka o substancję gospodarczą
Fiskus coraz częściej kwestionuje prawo do zwolnienia z WHT, podnosząc zarzut „sztuczności” struktury. Jako dowody wskazuje m.in.: brak zatrudnienia pracowników przez zagraniczną spółkę holdingową, współdzielenie siedziby z podmiotem dominującym, współkorzystanie z infrastruktury administracyjnej czy brak ogromnych kosztów operacyjnych. Wbrew praktyce organów, ocena „rzeczywistej działalności” powinna uwzględniać specyfikę holdingu. Spółka zarządzająca aktywami nie potrzebuje hali produkcyjnej ani setek pracowników, by jej działalność była ekonomicznie uzasadniona, zwłaszcza jeśli struktura istnieje stabilnie od dziesięcioleci.
Opinia o preferencji jako „tarcza” w sporze z urzędem
Choć opinie o stosowaniu preferencji wydawane są „na przyszłość”, uzyskanie takiej opinii może stać się potężną merytoryczną tarczą dla rozliczeń historycznych. Uzyskanie pozytywnej opinii (lub wygrana przed sądem po jej odmowie) narzuca organom wiążącą interpretację przepisów w odniesieniu do danego modelu biznesowego. Jeśli sąd potwierdzi, że dany podmiot kwalifikuje się do zwolnienia mimo specyficznej struktury holdingowej, argument ten staje się fundamentem obrony w toczących się kontrolach celno-skarbowych za lata ubiegłe.
Uwaga na błędy organów!
Analizując działania administracji skarbowej, często identyfikujemy błędy, które mogą przesądzić o wygranej podatnika:
- Selektywny dobór dowodów i materiałów: Organy podatkowe często stosują technikę „wybierania wisienek” (cherry-picking), zauważając jedynie te fragmenty materiału dowodowego, wyroków TSUE czy komentarzy OECD, które pozwalają na osiągnięcie skutków profiskalnych, przy jednoczesnym ignorowaniu fragmentów korzystnych dla podatnika
- Automatyzm urzędniczy: Powielanie uzasadnień z innych spraw (zdarza się nawet mylne wskazywanie kraju siedziby kontrahenta), co dowodzi braku rzetelnej analizy danej spółki.
- Kreatywne tłumaczenia: Opieranie się na polskich wersjach wyroków TSUE, które zawierają zaostrzone sformułowania (np. o „pełnym” prawie do dysponowania środkami), podczas gdy w wersjach autentycznych takich wymogów nie ma.
***
Walka o zwolnienie z WHT jest trudna, ale szanse na sukces przed sądami administracyjnymi są wysokie. Kluczem jest połączenie twardych argumentów prawnych z rzetelnym uzasadnieniem biznesowym funkcjonowania struktury grupy.